Na polnocy Afryki wrze caly czas i kolejne panstwa sa wstrzasane erupcjami spolecznego niezadowolenia. Nastala muzulmanska Zima Ludow. W takiej Tunezji czy tez innym Egipcie sprawy posunely sie juz tak daleko, ze prezydenci, stojacy na czele rzadu, musieli salwowac sie ucieczka i pozostawiac swoje gabinety na lasce losu, czyli rozwscieczonego tlumu. Ludziom juz nadojadaly te same twarze od kilkudziesieciu lat. Chca zeby rzadzil nimi kto inny, bo a nuz bedzie lepiej. No coz. Glupich nie sieja. Bedzie tak samo. To znaczy, tym, ktorzy do tej pory byli blisko koryta sie pogorszy, a tym, ktorzy teraz sie do niego dorwa sie polepszy. Oczywiste i proste jak konstrukcja cepa. My, ktorzy przezylismy przewrot w demoludach w koncu lat osiemdziesiatych poprzedniego stulecia, i ktorzy widzielismy co sie dzialo potem i co sie dzieje teraz, nie mamy juz chyba zludzen. Jak spiewal niezapomniany Jan Kaczmarek – wszystko musi wyjsc na zero.
No wiec kotluje sie tam w tych “arabludach” jak wielkie nieszczescie, i czlowiek sie zastanawia – kto za tym stoi? Cos za duzo tych rewolucji na raz w tym samym miejscu. I ci rozwrzeszczani (i rozwrzeszczane) tubylcy, ktorzy chca zmiany rzadu i na pierwszy rzut oka i ucha nie widac i nie slychac artykulacji zadnych innych marzen. Wydaje sie, ze ci biedni prostolinijni Arabowie nie chca juz byc tak po prostu bici w morde przez wladze, jak do tej pory. Oni chca zmian “demokratycznych”. Jeszcze biedacy nie wiedza, ze i tak beda dalej kopani w dupe, tylko raz na jakis czas pozwoli im sie na udzial w teatrze wybierania kopiacego. A kazdy kandydat bedzie im obiecywal, ze ich tak lekko kopnie w jadra, ze ich nic a nic nie zaboli. A jak sie zdarzy, ze bedzie musial kopnac naprawde mocno, to przedtem da kazdemu maseczke ochronna na twarz, a potem lizaka. Tylko juz przewaznie nie dodaje, ze da maseczke, zeby sie nikt na niego nie wyrzygal, a lizaka zeby mu zatkac pysk.
A zatem, wrocmy do pytania, kto za tym stoi. Prawdopodobnie szybko sie o tym przekonamy. Akurat w tym miejscu zbiegaja sie tak liczne interesy, ze jest mozliwe kilka lub nawet kilkanascie opcji. W kazdym razie na pewno chodzi o cos wiekszego, bo te rozruchy maja zbyt wielki zasieg terytorialny. Czy chodzi o rope, Izrael, Iran, interesy amerykanskie, niemieckie, chinskie, europejskie czy rosyjskie? Mozliwe, ze chodzi o wszystko na raz, bo cos zbyt powsciagliwie sie komentuje te wydarzenia.
A ludzie, jak to ludzie. Jak im za dobrze, to zaczynaja sie nudzic i szukaja dziury w calym i mozliwosci wyladowania agresji. Dlatego to zawsze studenci sa najbardziej aktywni przy wszystkich przewrotach. Nie dosc, ze wystarczajaco naiwni zeby dac sobie wmowic dowolna idee, to jeszcze dysponuja nadwyzkami energii, ktorej nie zdazyli wydatkowac na seks i pijanstwo.
W stronach gdzie obecnie dochodzi do rozruchow nadwyzki energii wystepuja permanentnie. Kto byl w Tunezji, Egipcie czy w innym kraju polnocnej Afryki ten pewnie przyzna mi racje, ze oni sie tam raczej nie przepracowuja. Z ich wydajnoscia pracy, kraj nie bedacy odwiedzany masowo przez turystow, bylby caly czas na etapie sochy i cepa, co kawalek dalej na poludnie ma wlasciwie miejsce.
Alkoholu tam oficjalnie pic nie wolno, a seks jest oblozony tyloma tabu, ze zanim odezwiesz sie do jakiejs miejscowej kobiety, lepiej upewnij sie, ze zalozyles kamizelke kuloodporna.
Zeby tylko to kombinowanie nie skonczylo sie dla nich jak w tym dowcipie:
Arab jechal przez pustynie i w pewnym momencie wielblad odmowil dalszej jazdy. Szczesliwym zbiegiem okolicznosci znalezli sie blisko warsztatu samochodowego i Arab poprosil mechanika o porade. Mechanik spojrzal na wielblada, wzial do reki wielki mlotek i mowi -”Dawaj go pan na kanal!” Arab troche zdziwiony, ale wepchnal wielblada na kanal. Mechanik zaszedl wielblada z tylu, wzial potezny zamach i przywalil wielbladowi w genitalia. Wielblad wyskoczyl jak z procy, az sie zakurzylo. “Ale jak ja go teraz dogonie?!”- zaczal rozpaczac Arab. “No dobra, wlaz pan na kanal” – zaproponowal mechanik.
A tymczasem w Belgii nie ma rzadu od 250 dni (18.02.11). “Demokratyczne” wybory sie odbyly i koniec. Rzadu sie sformowac nie udaje. To jak to? Nikt sie nie wyzywa od “kaczorow”, “Niemcow”, Popaprancow, Pisuarow i innych? Nikt nie mowi, ze trzeba podniesc podatki (jakoby na emerytury nie wystarczy sic!)? Nie ma przepychanek w parlamencie? Nikt nie obiecuje ciec budzetowych i nie mowi, ze jednak, wbrew obietnicom, na nic nie wystarczy? Super! To ja sie tam przenosze!

telemach powiedział/a
W Belgii drogi (oboczne) są dziwnie czasem oznakowane. Zastanowiłbym się.
miziol powiedział/a
W Belgii bylem tylko raz, krotko i poza ogolnym wrazeniem balaganu nic nie pamietam. A co z tymi znakami?
telemach powiedział/a
Ano częste są skrzyżowania gdzie drogowskazy wskazują w pięciu kierunkach. Albo tylko w trzech: w lewo, trochę bardziej w lewo i tak jakoś w górę. Jak nie jest się miejscowym – można się zgubić
Logos Amicus powiedział/a
Belgia? Zawsze wiedziałem, że masz anarchistyczne ciągoty