MOTYWACJE

Chwila przerwy od ciężkiej pracy i od razu człowiek zaczyna się zastanawiać nad bardziej ogólnymi kwestiami, typu sens życia i inne takie. Mam dosyć uzasadnione podejrzenie, że wielu z moich obecnych znajomych, przesuwających bez ustanku ikonki w smartfonie, nie zaprząta sobie tym głowy, ale pewności oczywiście nie mam. Pozory często mylą, czego doświadczyłem wielokrotnie na własnej skórze.
W dzieciństwie jakoś nie odczuwałem pociągu do konkretnej profesji. Niektórzy chcieli zostać żołnierzami, policjantami, strażakami czy nauczycielami, a mi jakoś dokładnie zwisało, co będzie w przyszłości. Ale oczywiście byli bohaterowie, najpierw chyba telewizyjni, czy kinowi, a potem książkowi, którzy byli wzorcami do naśladowania. Tolek Banan, Janek Kos, Hans Kloss, Winnetou czy Old Shatterhand. Byli godni naśladowania bo byli odważni, sprawni, mądrzy, sprytni. To były wartości i cechy charakteru godne naśladowania i promowane wtedy jako wzorce. Życie szybko weryfikowało chęci i możliwości. Okazywało się, Że odwaga ma swoje granice, nie każdy jest tak samo sprawny itd. Ale to był kolejny bodziec, żeby tym lepszym dorównać.
Potem przyszła nastoletnia młodość i pojawili się Pan Wołodyjowski i Kmicic, ze swoim umiłowaniem ojczyzny. Odważni, silni, sprytni, prawdomówni, nieustraszeni. Nikt oczywiście nie biegał z szabelka po ulicy i nie udawał dragona, ale w głowach często krążyła myśl, że ja chce tak samo – stawać odważnie, bronić kraju, być mężnym. Przy tym byłem zawsze raczej chudy i słabo umięśniony, co nie przeszkadzało mi wyobrażać się sobie w skórze moich herosów. Byłem gotowy walczyć i ginąc za Polskę, tak jak oni.
Potem poznałem przyjemność zatopienia się w lekturze i wszystko się skomplikowało. Okazało się, że ci sami faceci, którzy na ekranie bez mrugnięcia okiem wyrzynali hordy wrogów, w książkach mieli jakieś złe cechy, małe grzeszki, słabe strony. Okazało się też, że są interesujący bohaterowie negatywni i chociaż traktowałem ich z pogardą to gdzieś wewnątrz zapalała się iskierka zwątpienia i niezdrowej fascynacji złem. Złem inteligentnym, frywolnym, przerażającym, wyrafinowanym. Jak Hannibal Lecter. I myśli – czy potrafiłbym tak jak on? I ulga, gdy okazywało się, że te wartości i wzorce, którymi karmiłem się w dzieciństwie są ważniejsze. Że zło, żeby nie wiem jak udrapowane albo fałszywie wybielane i usprawiedliwiane wyższą koniecznością, zawsze będzie złem. Ze odwaga, prawdomówność, rozsadek są tym, co nas powinno zawsze prowadzić, co daje nam możliwość przeżycia życia w pełni i w spełnieniu.
Byli tez żywi ludzie, w najbliższej rodzinie czy wśród sąsiadów, mieszkańców mojej ulicy, miasta i kraju. Dawali przykłady męstwa i odwagi w ekstremalnych sytuacjach albo rozsądku, kiedy to było konieczne.
Nigdy nie dokonałem żadnego heroicznego czynu, ale zawsze moglem liczyć, że gdyby trzeba było, to znajdę właściwy punkt odniesienia.
A dzisiaj patrzę w twarze młodych ludzi, znajduje tam tą samą, co moja kiedyś, potrzebę odnalezienia jakiegoś wzoru do naśladowania i nie wiem co im mogę zaproponować. Czuje przytłaczającą odpowiedzialność, rozglądam się i nic nie widzę. Gdzie są bohaterowie, którzy poprowadzą ich przez życie? Gdzie są te wartości. Przecież nie zniknęły. Do czego je teraz dopasować? Gdzie ta sprawa, dla której warto być Kmicicem?

Reklamy

16 Komentarzy »

  1. sarna said

    No tak, jak komuś się nie chce uczciwie pracować to filozofuje;)
    Strasznie odprężający temat wynalazłeś.
    Od dawien dawna niewiele w ludzkiej mentalności się zmieniło, stąd też wbrew pozorom i ideały od dawien dawna są te same. A dowodem na to jest jedna z baśni Szeherezady.
    Otóż, dawno, dawno temu, w Bagdadzie przed oblicze wezyra wpadł zziajany kupiec taszcząc za kołnierz oberwańca, złodziejaszka. Zarzutom i świadectwom nikczemności łotrzyka nie było końca, kupiec darł się jak opętany i dopiero słowa wezyra go ostudziły. Wezyr zniesmaczony scenką zakłócającą mu spokój rzekł – Nie lubię kupców, wsadźcie go do lochu, a złodzieja uczyńcie ministrem skarbu! I słowu wezyra stało się zadość. Od tamtej pory, jak świat długi i szeroki, choć ludzie nie znali jeszcze zjawiska globalizacji stało się ideałem, że w ministry idzie ten, kto szachraj i złodziej ;), bo tylko człowiek pozbawiony skrupułów i uczciwości jest tam na miejscu.
    Jak sam widzisz bohaterowie, którzy wprowadzają w życie nowe pokolenia nic, a nic się nie zmienili. Ja bym się o tych młodych tak nie troskała, poradzą sobie. Myślisz, że Ci co byli przed nami , patrząc na nas nie patrzyli z obawą przyszłość? Jak myślisz, ile pokoleń powtarza z nutą dezaprobaty „a za moich czasów, to …”, a potem kolejne pokolenie z tych „bez ideałów” patrząc na tych ” co po nas” powtarza to samo 🙂
    Uwierz na słowo – mamy fajną, wartościową młodzież.

    macham

  2. miziol said

    No tak, ale kto dzisiaj czyta „Basnie z tysiaca i jednej nocy” i jeszcze bierze sobie do serca zawarte tam madrosci? Raczej oglada sie jakies hollywodzkie potworki – przerobki, ktore staraja sie byc neutralne, czyli sa nijakie. Z tymi pokoleniami, to masz oczywiscie racje, ale ja nie powtarzam za moich czasow tylko mysle jak najbardziej o obecnej chwili. Nie widze bohaterow pozytywnych i sam bym chetnie poddal sie jakiemus pozytywnemu wplywowi, bo ci idole mlodosci juz jakos nie przystaja do naszych czasow. Chyba wyje jak pies do ksiezyca calkiem we wlasnym, egoistycznym imieniu.

  3. sarna said

    Może nie mówisz dosłownie „za moich czasów”, ale to co napisałeś odniosłeś do nich. To właśnie „Twoje czasy” stanowią odniesienie dla dzisiejszej rzeczywistości.
    PS Na ukrócenie wycia do księżyca jest skuteczny sposób – należy spać gdy jest noc, a nie przesiadujesz na kompie 😉

    dobrego dnia

  4. miziol said

    Moje czasy odeszly i pokrywa je powoli mgla zapomnienia. Tylko, ze w tej chwili nowe czasy nadchodza szybciej niz stare zdaza sie zestarzec. Ale…ale! Wlasnie wpadlem na rozwiazanie moich problemow i co ciekawe ono zawsze tu bylo. Jak zwykle nie widac tego co najblizej i najbardziej oczywiste.

  5. sarna said

    Ale, …. tak się nie robi! Dawniej powiedziano by, że tak się nie godzi. Zachowujesz się jak Szeherezada, przerywasz opowieść w najciekawszym momencie i czekasz aż uschnę z ciekawości albo poproszę o ciąg dalszy. Zatem pokornie proszę 🙂

  6. miziol said

    Podobnie jak Szecherezadzie przyswieca mi jedna mysl. Zyc. 🙂
    Powiem krotko, bo inaczej i tak nie ma sensu. Budda.

  7. sarna said

    Zauważ, że podobnie jak Szeherezada żeby przeżyć musimy się każdego dnia natrudzić i nagłowić aby mieć szansę na kolejny dzień, ale warto i mój Boże – jak Bóg da, Budda może pomoże:)

    macham

  8. miziol said

    Pomoze, bo nie ma wyjscia :-). Wszyscy bohaterowie, sa bohaterami bo reprezentuja jakis swiatopoglad czyli zbior wartosci, pogladow, cech, ktore uwazamy za prawdziwe, warte wiary i chcemy za nimi podazac. Najwyzsza forma bohaterstwa nie jest, wbrew pozorom, walka na noze w imie wlasnych pogladow, ale odwazne ich gloszenie, bez wzgledu na okolicznosci i zagrozenia jakie to niesie. Dosc latwo dac komus w morde i powiedziec zeby sie zamknal, ale juz duzo trudniej przekonac go do swoich racji i namowic do wspolnego podazania w ich imie. Do tego, oprocz odwagi, trzeba jeszcze miec wielki umysl. I trzeba innych szanowac, a nawet kochac. W tym ostatnim przypadku jest sie oczywiscie Prorokiem :-). Probowalem rozmawiac z Jezusem, ale on mowi dla mnie zbyt archaicznym jezykiem, a jego sludzy nie ulatwiaja sprawy. Mahomet jest za daleko, a wiadomosci docierajace o nim sa sprzeczne. Budda, chociaz najstarszy z nich, przyszedl do mnie sam, stanal z boku i milczal. Kiedy zadawalem pytania, odpowiadal uprzejmie, ale od razu od poczatku zaznaczyl, zebym w nic co mowi on i jego uczniowie nie wierzyl, dopoki nie sprawdze sam, ze to prawda. Nie krzyczal na mnie gdy zle cos robilem, nie kazal mi zabijac innych za to, ze nie chca podazac za jego nauka, po prostu byl, cichym glosem oznajmil swoje proste Cztery Prawdy i patrzyl. Kiedy zapytalem jak zyc, dal mi piec prostych wskazan i powiedzial, ze dobrze byloby je w zyciu stosowac, bo wtedy moja karma pozostanie czysta, ale nikt mnie nie ukarze za ich niestosowanie. Po prostu bede tak dlugo wracal tutaj, az do mnie dotrze, ze on mowi prawde i zaczne zyc tak jak on radzi. Moge sprobowac od razu i wtedy, byc moze, stanie sie cos pieknego.

  9. sarna said

    „Probowalem rozmawiac z Jezusem, …, a jego sludzy nie ulatwiaja sprawy” – szukasz aniołów pośród chrześcijan? Dlaczego? Przecież Kościół zawsze był wspólnotą grzeszników.
    Może masz złą perspektywę i dlatego błądzisz. To tak jak jest to z postrzeganiem szklanki wypełnionej w połowie płynem lub jak z czterema pawiami Szeherezady … znasz?

    Przez pustynię na rączych wielbłądach raźnie pomykał radża z dwoma synami. Nagle ujrzał 4 pawie, złożył się do strzału, któryś z synów poruszył się i spłoszył pawie. Radża był wściekły, ale nie z powodu nieudanych łowów, a dlatego, że dręczyło go pytanie ile pawi zostałoby gdyby zabił 1 pawia? Każdy z synów podawał inną cyfrę. Radża widząc starca wlokącego się przez pustynię na starym, wyleniałym ośle uważanego powszechnie za mędrca rzekł „powiedz mi żółwiu pustynny ile pawi zostałoby gdybym z 4 zabił jednego”? Ale ten jak na mędrca przystało też nie dał mu gotowej odpowiedzi, bo wiedział, że wszystko zależy od perspektywy, od sposobu myślenia.

    PS – gdybyś miał strzelać z odpowiedzią, to pierwsza jaka Ci się nasunęła, to ..?

    • miziol said

      Ja bladze? Nie. Ja jestem na bardzo prostej i dobrze oswietlonej drodze. Wedlug mnie to inni laza po mokradlach, ale przywykli i boja sie wyjsc z bagna. Twoj argument o aniolach jest jakby troche obok. Sludzy, czytaj duchowni chrzescijanscy. Tyle oni maja wspolnego z Chrystusem co ja z Michellem Connellym. Tez go codziennie czytam. I co?
      Pierwsza odpowiedz jest arytmetyczna i oczywiscie to 3, ale odpowiedz logiczna brzmi jeden :-).

  10. sarna said

    Odpowiedź godna żółwia pustynnego 😉

    Dobrze odczytałam za pierwszym razem: sługa=duchowny. Nie uważam, że nie mają prawa do grzechu. Fakt, dobrym przykładem nie grzeszą, ale też nie chciałabym do nich wszystkich przykładać jednej miarki.
    Kim jest ziemski duchowny w zestawieniu z apostołami Maciejem i Piotrem, którzy zaparli się Jezusa, w zestawieniu z uczniem Jezusa – Judaszem, z niewiernym Tomaszem – że wymagamy od niego więcej niż od tych, którzy nie musieli wierzyć na słowo, którzy łamali się z Jezusem chlebem? Księża są elementem wspólnoty grzeszników, mają prawo do błędów – sumienie jest na okaziciela.

    Skoro masz ten luksus, że nie błądzisz, to dlaczego nie potrafisz się cieszyć prostą, jasną perspektywą?

    • miziol said

      Sarno, nie bardzo mam ochote na powtarzanie z Toba calej dyskusji o watpliwosciach zwiazanych z Nowym Testamentem, Kosciolem Katolickim itd. Nikt nikogo i tak nie przekona, a tylko krwi sobie napsujemy. Za bardzo Cie lubie :-).
      Ja bladze, bo popelniam glupi blad. Zamykam oczy, krece sie w kolko i probuje znalezc droge po omacku. Zamiast po prostu otworzyc oczy i pojsc prosta droga, ktora jest dobrze widoczna i znana od zawsze. Robie tak, bo wszyscy naokolo tak robia i daje sie zakrecic. Jeszcze jestem za slaby, albo za malo odwazny, zeby nie zwracac na nic uwagi tylko ruszyc przed siebie.

  11. sarna said

    Twój brak ochoty jest mi na rękę, bo nie mam nawet siły zmówić paciorka, a co dopiero toczyć teologiczne dysputy 🙂

  12. sarna said

    Miziole, rozmyślania nad sensem życia dobrze rozjaśnia odrobina:

    Wino dostarcza człowiekowi mądrość, piwo wolność, a woda bakterie. W wyniku niezliczonej ilości badań uczeni udowodnili, iż wypijając 1 litr wody dziennie, wchłaniamy rocznie 1kg Escherichia coli, (E.Coli) – bakterii znajdowanej w fekaliach. Innymi słowy, pijąc wodę spożywamy rocznie kilogram …gówna. Natomiast pijąc piwo i wino (tequille, rum, whisky, wódkę lub inny napój wyskokowy) n i e ponosimy tego ryzyka, ponieważ alkohol podlega procesowi uzdatniania i oczyszczania poprzez gotowanie, warzenie, filtrowanie, destylację lub/oraz fermentację. Pamiętaj: Woda = gówno. Wino, wódka, piwo = Zdrowie. Dlatego znacznie lepiej jest pić piwo i pleść głupstwa, niż pic wodę i być zasrańcem (Beniamin Franklin).

    Należy jednak zachować umiar, bo potem już tylko równia pochyła i wizyta dziecka Komarzycy:

    Po pracowitej nocy zmęczona Komarzyca wracała do domu.
    Marzyła tylko o jednym: przysiąść w spokoju i przetrawić krwistą
    kolację, za którą musiała się tyle nalatać.
    Pracowity Kornik rył kolejne tunele i drążył przez cały dzień..
    Zleceń napływało mnóstwo, nie miał nawet chwili wytchnienia.
    Postanowił zrobić sobie przerwę na papierosa i wyszedł na zewnątrz.
    I wtedy się spotkali.
    Kornik patrzył na ponętne ciało Komarzycy, a ta, obrzucała
    zaciekawionym spojrzeniem jego muskularne ciało.
    -Bzzz bzzz… – szepnęła Komarzyca
    -Bezy bezy… – odparł Kornik.
    To była miłość od pierwszego bzyknięcia. Kochali się jak szaleni,
    nie przejmując się niczym.
    Plotka z szybkością błyskawicy rozeszła się po łące.
    I wtedy zaczęły się trudności. Świat stanął im naprzeciw.
    Postanowili zalegalizować związek.
    Rodziny odwróciły się od nich, a znajomi nie chcieli już ich znać.
    Zostali wyklęci, odrzuceni od reszty społeczeństwa.
    Niedługo później urodziło się dziecko…
    Potwór zrodzony z krwiopijcy Komarzycy i niestrudzonego
    drążyciela Kornika.
    Poczwara, przed którą wszyscy będą uciekać.
    Dziecko, które tylko rodzice będą kochać….
    Z kołyski swymi złośliwymi oczkami spoglądał na rodziców….

    Tak narodził się…komornik 🙂

    • miziol said

      W sprawie woda=gowno, musze ci zwrocic uwage Sarno, ze czlowiek sklada sie w okolo 80procentach z tego plynu :-). To by chyba wyjasnialo, dlaczego tak czesto myslimy o bliznich – gowniarze. Ja sam ostatnio zdecydowanie unikam napojow alkoholowych, bo mam ambitne plany na najblizsza przyszlosc, a po kilku glebszych zmeczenie trzyma mnie zbyt dlugo i trace chec do jakiejkolwiek aktywnosci. Poza probami znalezienia „wodopoju” :-). Z alkoholem jak z seksem. Przyjemnosc krotka, a konsekwencje bolesne i dlugotrwale.
      W sprawie bzykania, to ja jednak jestem przyzwyczajony, ze najpierw jest milosc, a potem bzykanie. Bardzo to staromodne, wiem. Ale tylko taka kolejnosc ma sens. Bez milosci, bzykanie jest jak wypicie setki wodki na czczo. Na chwile oszalamia, ale potem juz tylko kac i zmeczenie. No i potem rodza sie tacy … komornicy. Przypadkowi, niechciani, nieoczekiwani i czesto niekochani. To juz lepiej sie zakochac, poczekac, poglodzic sie, a wtedy wszystko ma inny smak i milsze konsekwencje 🙂

  13. sarna said

    Niby nie pijesz, a taki jesteś „wczorajszy” 😉
    Masz fajne zasady, podziwiam za upór trwania przy nich i za coś, co w dzisiejszych czasach można nazwać odwagą głoszenia ich – wszak to takie staroświeckie chcieć (i) być uczciwym człowiekiem.

    W sprawie woda=gówno i faktu, że człowiek składa się w około 80procentach z tego płynu – teraz wiem, dlaczego mamy tak przesrane;)

RSS feed for comments on this post · TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: